25.4.22

Stare po nowemu, czyli przeróbka mebli łazienkowych

Łazienka na poddaszu jest malutka, skosy też mocno ograniczają jej ergonomicznie urządzenie, więc trzeba się było nakombinować podczas jej tworzenia. Łatwiej byłoby gdyby wówczas udało nam się zrobić lukarnę i w ten sposób nieco ją powiększyć. Z różnych względów niestety ta opcja została porzucona i trzeba było działać z tym, co mamy.
Tylko jedna ściana nadawała się do tego, aby postawić przy niej umywalkę oraz meble. Kiedy wypatrzyłam w Castoramie meble łazienkowe wymiarami idealnie pasujące do tej właśnie ściany to wiedziałam, że muszę je kupić. Komplet składał się z szafki z umywalką oraz szafki wiszącej typu słupek.  Wówczas miałam fazę na surowy, industrialny styl, więc biała okleina z połyskiem fajnie się wpasowała w "betonowy" charakter całej reszty. Meble pomalutku będą dobijać do 10 lat, ale być może jeszcze są w ofercie Casto. Po kilku latach przyszła zmiana, wolałam cieplejsze kolory, bardziej przytulne i swojskie wnętrza. Meble te więc tymczasowo stały się "drewniane" poprzez ich oklejenie. Tymczasowość wreszcie niedawno minęła i mebelki znów przeszły metamorfozę! Swoją drogą industrialny beton też już zniknął z łazienki ;)


Zacznę od tego, że korpusy zostały oryginalne i po prostu do bocznych ścianek została przyklejona drewniana sklejka, tak aby pasowała do całej reszty. Z frontami nie było tak łatwo. Trzeba je było zrobić od początku. Najpierw kupiliśmy kantówki 60x20 mm, także dostaniecie je w Castoramie. Z listewek tych trzeba było zrobić ramki frontów. Mąż wszystko przyciął ukośnicą na odpowiednie odcinki i skręcił za pomocą wkrętów do drewna. Tutaj przydatne się okazały ściski szybkozaciskowe (w miarę tanio kupicie je np. w Action). Najważniejsze podczas tej pracy było trzymanie się odpowiednich wymiarów tak, aby nowe fronty pasowały do starych korpusów.



Po tej żmudne pracy nastąpiło wycinanie otworów na zawiasy, co okazało się dość problematyczne i czasochłonne. Otwornica nie chciała współpracować. Ostatecznie udało się nawiercić otwory i zamontować zawiasy z poprzednich frontów. Wymiary zgadzają się idealnie, co pozwoliło na bezproblemowy montaż nowych drzwiczek do starego korpusu. 
Podobnie było z szufladami. Należało zamontować poprzednie prowadnice tak aby wszystko grało i domyk działał jak należy. Było z tym trochę zabawy, ale mąż dał radę pomimo, że ze stolarstwem nie ma nic wspólnego.


Na końcu nastąpiło bejcowanie oczywiście w moim ulubionym kolorze dębu rustykalnego oraz montaż plecionki wiedeńskiej. To na szczęście okazało się niezwykle proste. Plecionkę najpierw należy zamoczyć w zimnej wodzie (u mnie ok 30 min). Potem staje się bardziej miękka i elastyczna, dlatego łatwiej z nią pracować. Plecionkę odmierzyliśmy i przycięliśmy na odpowiednie wymiary, a potem została przymocowana takerem do drewnianych ramek frontów drzwiczek i szuflad. Na końcu pomalowałam drewno bezbarwnym matowym lakierem, aby mocniej je zabezpieczyć przed ewentualnym zawilgoceniem.

W ten sposób tanim kosztem, w duchu zero waste powstały całkowicie odmienione meble łazienkowe. Lubię takie zmiany.


W poście tym znajdują się zdjęcia po metamorfozie z opisem wszystkich przeróbek. Stan rzeczy sprzed zmian możecie znaleźć na moim Instagramie: https://www.instagram.com/nasze.poddasze/?hl=pl

Copyright © 2016 Nasze Poddasze , Blogger