22.6.20

Moja obecna pielęgnacja- marka The Ordinary

Moja obecna pielęgnacja- marka The Ordinary
Na ten wpis wiele z Was czekało mnóstwo czasu.. obiecałam go już dobre kilka miesięcy temu i dałam ciała(!) Ale bijąc się w mą wątłą pierś jestem i naprawiam ten błąd.
Marka The Ordinary od długiego czasu kusiła mnie swoimi produktami- nie przez marketing, ale poprzez dobre, proste i moim zdaniem fajnie skomponowane składy swoich wyrobów i absolutnie konkurencyjne ceny. Według mnie jest to marka, która nie mydli oczu swoim klientom, nie obiecuje gruszek na wierzbie jak często mają to w zwyczaju znane firmy.
Wśród ogromnej gamy kosmetyków pewnie każdy znajdzie coś dla siebie, należy tylko uważnie przyjrzeć się swojej skórze, poznać jej potrzeby oraz zapoznać się z zaleceniami producenta.



The Ordinary Glycolic Acid 7% Toning Solution

Pierwszym kosmetykiem, który wybrałam dla siebie jest tonik złuszczający z 7% kwasem glikolowym, hicior blogosfery czemu w zasadzie się nie dziwię, bo i u mnie ten kosmetyk świetnie się sprawdził. Używam go codziennie wieczorem lub rano i wieczorem, po dokładnym umyciu i osuszeniu skóry twarzy. Delikatnie wklepuję opuszkami palców (nie wylewam go na wacik), wówczas dobrze się wchłania i mniej kosmetyku idzie na straty, o wacikach nie wspomnę.
Tonik bardzo delikatnie złuszcza naskórek, cera jest oczyszczona bez efektu ściągnięcia. Mam wrażenie, że teraz mniej się przetłuszcza, przebarwienia szybciej znikają, nie pojawiają się żadne podrażnienia. Używam tego kosmetyku bezustannie od listopada ubiegłego roku, a w butelce jest jeszcze spory zapas. Oczywiście pamiętam o kremie z filtrem, który trzeba nakładać obowiązkowo.




The Ordinary AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution

Moja skóra niestety uwielbia się zanieczyszczać, także wszelkie zaskórniki, czasem ropne wypryski nie są mi obce, oj nieee. Dlatego też jej porządnie oczyszczanie, a nawet złuszczanie to dla mnie jedna z podstaw pielęgnacji. W tej dziedzinie nie ma sobie równych kwasowy peeling The Ordinary AHA 30% + BHA 2%. Kosmetyk ma płynną formułę o intensywnie czerwonej, wręcz krwistej barwie, co jak mniemam pozwala na jego dokładniejsze nałożenie na skórę i ominięcie niektórych stref- po prostu widzimy ile, gdzie i jak nakładamy, przy przezroczystej barwie trudniej to kontrolować. Kosmetyk ten stosuję od kilku miesięcy 1-2 razy w tygodniu, nakładam go na czystą i suchą skórę, trzymam przez maksymalnie 10 minut. Nie czuję żadnego mrowienia, pieczenia czy szczypania. Po tym czasie zmywam go dokładnie wodą. Skóra jest gładziutka, nie jest przesuszona ani ściągnięta, a co najważniejsze zaskórniki otwarte stają się zdecydowanie mniej widoczne. Cera faktycznie powolutku się oczyszcza. Nic się nie łuszczy, nie schodzi płatami. Na spektakularny efekt już po jednym użyciu bym nie liczyła- sama hodowałam moje wągry przez całe lata, także teraz muszę trochę z nimi powalczyć, ale jestem na dobrej drodze.




The Ordinary Niacinamide 10% + Zinc 1%

Kolejnym kosmetykiem specjalnym jest serum z cynkiem i wit. B3, czyli The Ordinary Niacinamide 10% + Zinc 1%. Ten produkt ma za zadanie zmniejszyć widoczność porów, zapobiegać przebarwieniom, regulować pracę gruczołów łojowych i regenerować naskórek. Używam go codziennie rano i wieczorem (wyłączając dni, gdy nakładam mocniejszy kwas- ten krwawy). Serum to taki półpłynny, przezroczysty glutek, który szybko się wchłania, ale pozostawia na chwilę tłustawą warstwę, także zawsze odczekuję jakieś 30 min i dopiero potem nakładam krem i makijaż.
Serum to bardzo fajnie przyspiesza u mnie gojenie wyprysków jeśli takie się pojawią, zmniejsza też troszeczkę przebarwienia- to pewnie też wynik działania combo poprzedników. Jeśli chodzi o widoczność rozszerzonych porów to w tym aspekcie szału nie ma- jak były widoczne, tak są. Kosmetyk ten zużywa mi się najszybciej z pozostałych tej marki, nie żałuję go przy nakładaniu i to się opłaca, bo niedoskonałości jest coraz mniej, a jak już się pojawią to w miarę szybko znikają.




The Ordinary Resveratrol 3% + Ferulic Acid 3%

Ostatnim produktem z mojej gromadki The Ordinary jest serum Resveratrol 3% + Ferulic Acid 3%, który nadaje się do każdego typu cery, a jego główne zadania to działanie przeciwzmarszczkowe, antyoksydacyjne i regeneracyjne. Jest to beztłuszczowy kosmetyk, nie powoduje podrażnienia, a wręcz działa uspokajająco na naczynka. Resweratrol to podobno fantastyczny przeciwutleniacz, spowalniający procesy starzenia się skóry, a stężenie o wartości 3% jest wbrew pozorom dość wysokie! Skład tego serum wygląda naprawdę obiecująco. Stosuję go jednak dość nieregularnie i wyłącznie na noc, więc ciężko doszukiwać się u mnie większych efektów. Producent zaleca używanie tego kosmetyku razem z produktami zawierającymi w składzie wit C, którą osobiście uwielbiam! Muszę koniecznie spróbować tego duetu- wtedy pewnie działanie będzie bardziej spektakularne.



W planach mam jeszcze spróbowanie przynajmniej kilku propozycji z rodzinki The Ordinary, jednak ich jedynym, ale za to sporym minusem jest dostępność, a raczej jej brak! Mamy na naszym rynku kilka sklepów internetowych, oferujących produkty tej marki, jednak bardzo ciężko je dostać i dosłownie trzeba polować! Nawet zapisanie się na listę powiadomień w moim przypadku nic nie daje, bo kosmetyki rozchodzą się jak świeże bułeczki.
Generalnie marka ta bardzo mnie do siebie przekonała- mają proste, dobrze zbilansowane składy, przyjazne ceny, minimalistyczne opakowania i w przypadku odpowiedniego dostosowania kosmetyku do potrzeb skóry powinny się wyśmienicie sprawdzić.






21.5.20

Stawiam na dobry sprzęt, czyli kilka słów o iRobot Roomba

Stawiam na dobry sprzęt, czyli kilka słów o iRobot Roomba
Kilka lat temu, będąc zabieganą kobietą, która wstaje o 5 rano, by pognać do pracy, a po powrocie z różnymi skutkami próbuje ogarnąć mieszkanie, ugotować obiad w kilka minut i jeszcze mieć troszkę czasu na działalność w internetach- stwierdziłam, że postanowię ułatwiać sobie życie! A co! Od czasu do czasu mam takie dziwne napady dobroci dla samej siebie. Wówczas miałam dwa obiekty marzeń, do których wzdychałam dzień i nawet w nocy potrafiły mi się przyśnić. Zmywarka i odkurzacz samojezdny... Taaaak, właśnie takie są te moje kobiece marzenia! Wówczas oba z nich udało się spełnić i dziś napiszę parę słów o sprzęcie do odkurzania, na który się zdecydowałam.


Nie przepadam za sprzątaniem, ale jak jest mus to nie ma zmiłuj- biorę cztery litery nieskalane siłownią i działam! Odkurzanie nie należało do tych najbardziej znienawidzonych czynności domowych, ale jednak zabierało sporo czasu, a czas to dla mnie mega wartościowa sprawa!
Pewnego pięknego dnia, wiosną 2016 roku pojechałam do sklepu z elektroniką i wróciłam z odkurzaczem. Zdecydowałam się na jeden z wówczas najbardziej podstawowych modeli iRobot Roomba 616. Sprzęt ten więc jeździ u mnie praktycznie codziennie od 4 lat.



Nie posiadam zdjęć z czasów nowości tego gagatka, obecnie staruszek jest już mocno sfatygowany wizualnie, ale to zupełnie nie przeszkadza w tym, aby efektywnie sprzątał. Jak widać odkurzacz jest często eksploatowany na poddaszu, a liczne rysy na obudowie świadczą, że próbuje się dostać w każdy zakamarek.
Odkurzacz ma niezłą moc ssącą i dobrze radzi sobie z sierścią kota, kurzem, rozsypanym żwirkiem z kuwety, różnymi innymi paprochami i okruchami w kuchni.
Raczej bezproblemowo mieści się pod meblami i nie muszę ich specjalnie odsuwać żeby odkurzyć pod łóżkiem czy kanapą. Moja wersja iRobot Roomba potrafi sprzątać na okrągło przez 60 minut, potem poszukuje stacji dokującej aby się podładować.
Odkurzacz posiada system rozpoznawania krawędzi, dzięki czemu nie ma opcji żeby spadł ze schodów podczas ich odkurzania. Niestety już system antykolizyjny nie działa tak dobrze i mój robot często obija się o meble, czy zaplątuje w kable.



W trakcie tylu lat użytkowania zauważyłam też kilka innych wad- jest dość głośny i wiem, że nowsze modele odkurzają nieco ciszej. Poza tym nie posiada filtra HEPA, a jedynie AeroVac i nie ma opcji połączenia ze smartfonem oraz mapowania powierzchni oraz ustawiania wirtualnej ściany. Nowsze modele oferują już te funkcje. Kolejną sprawą jest odkurzanie dywanów- mam obecnie tylko jeden i jest on płasko tkany, więc Roomba dobrze sobie radzi z jego odkurzaniem, natomiast wcześniej posiadałam dywan z długim włosiem i niestety w jego przypadku ten model zupełnie nie zdał egzaminu.



Pomimo powyższych niedogodności jest zakochana w tym sprzęcie i nie żałuję ani złotówki, jaką na niego wydałam. Odkurzacz spisuje się na codzień rewelacyjnie i świadczy o tym, ilość zebranego kurzu i sierści po każdym sprzątaniu. Pozwólcie, że nie pokażę tutaj mojego zbiornika na kurz po takiej codziennej przejażdżce, bo to widok mrożący krew w żyłach!
Marzy mi się już wymiana na nieco nowszy model, ale póki obecny sprzęt działa całkiem dobrze to zostaję przy nim.



10.4.20

Fajne święta w dziwnych czasach, czyli o tym czy wielkanoc się odbędzie...

Fajne święta w dziwnych czasach, czyli o tym czy wielkanoc się odbędzie...
Wielkanoc lada moment... Tworzę tego posta w Wielki Piątek. Sama nie wiem kiedy ten czas zleciał. W tym roku oprócz upływającego czasu mamy do czynienia z ekstremalnie nietypową sytuacją. Dziwna rzeczywistość, pełna obaw, niepokoju, strachu o zdrowie swoje i bliskich.. Ale Wielkanoc nadeszła, nie da się przełożyć Świąt, albo udawać, że ich nie ma. Słońce świeci, ptaszki śpiewają, natura budzi się do życia, idą Święta! A BĘDĄ TAKIE, JAKIE SAMI SOBIE STWORZYMY! Dlatego przykładam się do tych przygotowań najlepiej jak potrafię. Ze święconką nie pójdę, ani na rezurekcję, nie zobaczę się z częścią rodziny, ale stworzę namiastkę normalności. Chciałabym aby Święta były mimo wszystko radosne, pełne ciepła i nadziei na lepsze jutro.






Dekoracje- jak co roku naturalne, bo takie najbardziej lubię. O losie, w tym roku to okazał się trend z konieczności!
W ruch poszły kwitnące gałązki drzew, które wprowadzają wiosenny nastrój, jest bukszpan, oczywiście nie zabrakło też jajek- takich nakrapianych i zdobionych jutowym sznurkiem i koronką. Oto moja propozycja wielkanocnego stołu- rzecz jasna bez potraw jeszcze! Ale obiecuję, że na tym stole pojawi się wielkanocne śniadanie z żurkiem, kiełbasą i jajcami, a potem dumnie wjadą cytrynowe babeczki w towarzystwie pysznego sernika!




To będą trochę dziwne Święta, ale nie wyobrażam sobie żeby ich nie było... Może nie ma w nich tyle uroku, co w Bożym Narodzeniu, ale jednak z katolickiego punktu widzenia powinny być tymi najważniejszymi. Mam wrażenie, że w tym roku ich symbolika dotyka nas szczególnie mocno, dając nadzieję na nowe, lepsze życie...




Życzę Wam spokojnych, zdrowych, pełnych ciepła i nadziei Świąt Wielkanocnych! Spędźmy je najlepiej, najpiękniej jak potrafimy, łączmy się wirtualnie z bliskimi osobami i nie narażajmy ich, ani siebie na zachorowanie. Bądźmy odpowiedzialni i z miłości do innych zostańmy w domach.




19.3.20

Moje pucowanie skóry, czyli ulubione kosmetyki do oczyszczania

Moje pucowanie skóry, czyli ulubione kosmetyki do oczyszczania
Oczyszczanie skóry to oprócz podstawowego elementu pielęgnacji także moja ulubiona czynność. Kiedyś traktowałam je po macoszemu, potrafiłam bez problemu położyć się spać w makijażu, ale na szczęście studia kosmetologiczne naprowadziły mnie na właściwe tory. Prawda jest taka, że nawet najdroższy krem, najlepszy podkład nie zrobią cudów jeśli nie postawimy najpierw na porządne pucowanie naszej skóry. Nie będę się rozpisywać o teorii oczyszczania cery, po prostu napiszę, że dobrze oczyszczona skóra odwdzięcza się pięknym wyglądem teraz i na przyszłość.



MOI ULUBIEŃCY

W tej dziedzinie mam swoich faworytów, którzy razem tworzą niezły zespół sprzątający:

- RYŻOWA PIANA IOSSI to produkt do codziennego mycia skóry, jest bardzo delikatny, ale dobrze oczyszcza. Nie powoduje uczucia ściągnięcia, a po jego użyciu cera jest wręcz nawilżona! Jest to kosmetyk naturalny i wegański, ze świetnym składem. Stosuje się go bardzo wygodnie ze względu na higieniczną pompkę, przez którą wydostaje się porcja puszystej pianki- idealna do umycia całej twarzy i szyi. Cena nie jest niska, ale produkt jest wydajny. Sięgam po niego zazwyczaj każdego ranka.



- SZCZOTECZKA SONICZNA FOREO LUNA w duecie z pianką Iossi fantastycznie oczyszczają skórę twarzy. Uwielbiam tę szczoteczkę mimo, że wcześniej bardzo rzadko jej używałam. Powróciłam do niej na początku roku i od tej pory się z nią nie rozstaję. Mam wrażenie, że potęguje ona czyszczenie cery i daje uczucie gładkości, miękkości. Przy tym absolutnie nie podrażnia mojej naczynkowej skóry. Jej pulsacje powodują masaż twarzy, po którym cera jest promienna, jędrna i napięta. Szczoteczka jest też bardzo higieniczna, nie wymaga wymiany akcesoriów, a pełne naładowanie wystarcza mi na jakieś pół roku dziennego stosowania!



- TONING SOLUTION THE ORDINARY to kultowy kosmetyk w blogosferze, czyli złuszczający tonik z 7% kwasem glikolowym. Ten kosmetyk delikatnie, ale dogłębnie oczyszcza cerę i złuszcza martwy naskórek bez uczucia ściągnięcia, bez łuszczenia skóry. Efekt w postaci zmniejszenia widoczności porów, oczyszczenia zaskórników otwartych bardzo mnie satysfakcjonuje. Używam go wyłącznie na noc i unikam oczywiście opalania twarzy, dodatkowo stosuję ochronę p/słoneczną aby nie powstały nieestetyczne przebarwienia. Tonik spisuje się świetnie- cera jest gładka, oczyszczona i promienna.



- OLEJEK DO DEMAKIJAŻU RESIBO używam go do usunięcia makijażu i o dziwo ta konsystencja bardzo mi pasuje. Produkt jest mieszaniną różnych olejków, które mają za zadanie delikatnie usunąć nawet wodoodporny makijaż. Zawarte składniki łagodzą podrażnienia skóry, normalizują pracę gruczołów łojowych, mają działanie antybakteryjne. Skóra po jego użyciu jest gładka, dobrze oczyszczona, nie ma uczucia ściągnięcia, ale olejek nie zostawia też tłustej warstwy na czym ogromnie mi zależało. Wszak moja cera jest dość tłusta sama w sobie. Sam rytuał jest niezwykle przyjemny- wykonuję tym kosmetykiem masaż twarzy i oprócz zmycia makijażu mam dodatkowy efekt w postaci odprężenia i relaksu!



- MASKA ENZYMATYCZNA Z GLINKAMI TOŁPA to taki pomocnik w oczyszczaniu skóry. Maskę nakładam zazwyczaj raz w tygodniu i zostawiam na ok. 10 min. W tym czasie enzymy w niej zawarte delikatnie rozpuszczają zrogowaciały naskórek. Po użyciu tego produktu cera jest wygładzona, rozjaśniona i dobrze oczyszczona.






8.3.20

Być jak Superwoman, czyli wzięło mnie na rozważania

Być jak Superwoman, czyli wzięło mnie na rozważania
Niby stare, może przaśne PRL-owskie święto, ale czy nie warte uwagi? Kobietą jest się cały rok! Ba, nawet całe życie, ale może warto choć ten jeden dzień w roku oprócz celebrowania (albo i nie) zastanowić się również czy czujemy się spełnione jako kobiety.  Dla każdej to spełnienie może oznaczać coś innego i to jest fajne!
Osobiście- na tydzień przed 33-tymi urodzinami skłaniam się ku głębszej refleksji.. Czy jestem z siebie dumna? Czy zmieniłabym coś w swoim życiu albo chciała cofnąć czas? Czy lubię siebie? NIE WIEM.
Póki co wpis ten trąci frustracją, a nie na tym mi zależy. Prawda jest taka, że same musimy zapracować na własne spełnienie, nikt nie da go nam w prezencie. Aby inni nas szanowali musimy wreszcie zacząć się same szanować. Niejedna z nas marzy po prostu o chwili z książką, o pójściu do fryzjera, czy pierwszej w życiu wizycie u stylistki paznokci.. Bo dotychczas sama ciapała lakierem wieczorami, albo w ogóle nigdy ich nie malowała. Tak, to ja! Nikt nigdy nie zajął się profesjonalnie moimi dłońmi... bo szkoda pieniędzy na pierdoły, bo nie jestem tego warta. Dla niejednej z nas spotkanie z przyjaciółką, seans filmowy w kinie to często nieosiągalny luksus. BO NIE MA CZASU.


Mogłabym zacząć tu wyliczać całą masę niespełnionych marzeń, ale chciałabym skupić się na tym, co tu i teraz. Wieczne czekanie na lepsze doprowadza do większych frustracji, bo tego nie mam, to mi nie wychodzi, a na to nie mogę sobie pozwolić. W ten sposób szczęście staje czymś totalnie nieosiągalnym- ciągle się na nie czeka. Kompleksy rosną do niebotycznych rozmiarów, jeden dołek goni następny, a niepowodzenia przysłaniają drobne radości dnia codziennego.
Brak pewności siebie i odwagi to jedne z najgorszych cech, jakie posiadam. A dziś to właśnie one często determinują spełnianie marzeń i dążenie do celów. Dobrze jeśli te cele w ogóle jeszcze są, wówczas warto się skupić na ich realizacji- BO JESTEM TEGO WARTA! Bo czemu się ograniczać kolejnymi niepowodzeniami? Wśród nich przecież zawsze znajdzie się coś dobrego i wartościowego.


Dziś staram się skupiać na obecnej chwili, chociaż często jest trudno i to cholernie. Zbyt częsty fokus na porażki, na to co spapraliśmy jeszcze bardziej dołuje i nic z tego nie wynika, nic dobrego. W zamian za to warto pomyśleć o tym, że jesteśmy ważne, wartościowe. BO TAKIE JESTEŚMY.


Nawet jeśli po chwili przemyślenia stwierdzasz, że jednak nie odczuwasz spełnienia i nie potrafisz się cieszyć z zielonej trawki, ładnej chmurki, czy słońca za oknem to jednak przynajmniej dziś warto spojrzeć w lustro i powiedzieć do siebie- FAJNA Z CIEBIE BABECZKA!

Na koniec o wsparciu. Czy potrafisz wesprzeć drugą kobietę? Czy czasem zamiast podać jej rękę nie wbijasz jej w ziemię, nie hejtujesz? Czy jesteśmy wobec siebie solidarne? Jak idealnie byłoby, gdyby słowa znanej obecnie piosenki Kayah i Viki Gabor odzwierciedlały rzeczywistość:

"Ramię w ramię

popłyniemy razem
zmieniamy ten świat
wspierając się tak
bo żadna dama
nie będzie tańczyć sama
gdy sióstr tyle ma
gdy jest pośród nas
więc, moja miła, tańcz..."

Bądźmy szczęśliwe i zawsze walczmy o swoje marzenia! Dobrego Dnia Kobiet!


28.2.20

Stawiam na dobry sprzęt- wyciskarka wolnoobrotowa 4Swiss BM202 x JJ

Stawiam na dobry sprzęt- wyciskarka wolnoobrotowa 4Swiss BM202 x JJ
Lubię przebywać w mojej kuchni, gotowanie często mnie relaksuje i chyba wychodzi mi całkiem nieźle. Moją piętą achillesową są jednak zdrowe przekąski i soki.. O ile przygotowywanie słodkości zawsze szło mi sprawnie, o tyle nie miałam motywacji do tworzenia dietetycznych dobroci, a kiedy przeanalizowałam naszą codzienną dietę, to od razu wynotowałam fakt, że jemy zbyt mało warzyw i owoców. Ostatnio z pomocą w tej kwestii przyszła wyciskarka wolnoobrotowa 4Swiss BM202 x JJ





Dlaczego wyciskarka wolnoobrotowa, a nie sokowirówka? Tutaj różnica jest kluczowa i dość oczywista- wyciskarka pracuje na niskich obrotach (tylko 46 obrotów na minutę) i nie wytwarza przy tym wysokiej temperatury. Produkty najpierw są dobrze rozdrabiane, a później miażdżone i wyciskany jest z nich sok. Dzięki temu procesowi w soku jest miąższ, a z nim więcej substancji odżywczych. Sokowirówka pracuje zaś na wysokich obrotach, jej ostrza wytwarzają wyższą temperaturę i przez to część odżywczych składników zostaje zniszczona. Taki sok składa się w większości z wody, jest mocno napowietrzony, szybko się utlenia i psuje. O parametrach takich jak hałas, a także ilość niewykorzystanego miąższu lepiej nawet nie wspominać..




Wyciskarka 4Swiss BM202 x JJ wygląda elegancko, świetnie wpasowała się w moją kuchnię i stała się jej integralnym elementem. Bardzo sobie cenię to, że przedmioty gospodarstwa domowego mają piękny design i w dzisiejszych czasach potrafią nawet zdobić wnętrze. Sprzęt posiada dożywotnią gwarancję na silnik oraz 5-letnią na całe urządzenie, a serwisowanie odbywa się w systemie door to door w ciągu 5 dni roboczych. Wszystkie  użyte materiały nie zawierają szkodliwego Bisfenolu A. Ślimak wykonany jest z Ultemu- bardzo trwałego i przy tym bezpiecznego tworzywa, został ulepszony w dodatkowy nóż tnąco-pobierający, co zapewnia sprawniejsze pobieranie składników do wyciskania. Podzespoły wyróżnia najlepsza jakość. Otwory sita są wykonane laserowo, mają gładkie krawędzie, nie zapychają się i nie zatrzymują włókien owoców, przez co otrzymujemy więcej soku, a mniej pulpy.


Silnik w urządzeniu pracuje cicho i bardzo wydajnie, dzięki Low Noise System. Konsystencja soku jest idealnie gładka i aksamitna, zawiera w miąższu cenne witaminy, błonnik. Smak jest zdecydowanie bardziej wyrazisty niż w przypadku "rozwodnionego" i napowietrzonego soku z sokowirówki. Sporym udogodnieniem jest brak konieczności obierania niektórych warzyw i owoców! Czasem wystarczy je tylko umyć i pokroić, całą resztę zrobi wyciskarka.
Z pomocą tego sprzętu przygotujemy nie tylko zdrowe soki, ale również musy, przeciery, sorbety, mleko roślinne, placki ziemniaczane czy puree. Oj tak! Czuję, że będą ze mnie jeszcze ludzie w kuchni!


Czyszczenie odbywa się szybko i łatwo poprzez zastosowanie Easy Cleaning System- po wlaniu wody do pojemnika i włączeniu wyciskarki następuje jej wstępne samoczyszczenie, a później resztę wypłukujemy pod strumieniem bieżącej wody. Ta opcja jest stworzona dla takiego leniuszka jak ja! Doskonale pamiętam udrękę z myciem sokowirówki.. między innymi dlatego od lat jej nie używam!


Teraz moje "działania kuchenne" weszły na inny poziom i nareszcie z przyjemnością przygotowuję znacznie bardziej zdrowe i wartościowe posiłki. Poza tym wprowadziłam do diety zupełnie nowe smaki, jakie do tej pory nie przychodziły mi do głowy i nawet warzywne soki mi niestraszne! Świeżo wyciskany sok świetnie sprawdza mi się na drugie śniadanie, bo dzięki sporej zawartości błonnika pozostaje uczucie sytości, dodaje energii i pobudza do działania. Takiego sprzętu właśnie mi brakowało!







Copyright © 2016 Nasze Poddasze , Blogger