14.2.20

Stawiam na dobry sprzęt- ekspres automatyczny 4Swiss Roma A10 Home

Stawiam na dobry sprzęt- ekspres automatyczny 4Swiss Roma A10 Home
Kawa. W tym słowie kryje się smak, zapach, energia i harmonia w jednym. Jeszcze 2-3 lata temu w ogóle nie piłam tego napoju, ale jakiś czas temu na szczęście się do niego przekonałam i teraz stwierdzam, że wiele straciłam przez te wszystkie smutne lata bez pysznej kawy pod ręką.
Obecnie już nie wyobrażam sobie poranka bez aromatycznego napoju mocy, bez szlachetnego smaku i bez delikatnej, kremowej pianki... Z resztą popołudnia z chwilą tylko dla mnie, z kubkiem kawy u boku i dobrą książką też uwielbiam! Dlatego bardzo ważny jest dla mnie sposób jej przygotowania. Ostatnio na poddaszu zamieszkał automatyczny ekspres Roma A10 Home marki 4Swiss.





Dlaczego zdecydowałam się właśnie na ten model? Przede wszystkim zachęciły mnie świetne parametry techniczne. Wysokie ciśnienie 19 barów to cecha najlepszych i najbardziej zaawansowanych ekspresów, która pozwala na wydobycie smaku kawy i uzyskanie idealnej cremy w espresso. Kolejnym dość unikatowym rozwiązaniem i zupełnie niespotykanym w tej klasie cenowej są trzy niezależne obwody- Real Americano System- osobne na wrzątek, zaparzoną kawę oraz mleko. W ten sposób woda nie przelewa się dwukrotnie przez fusy- najpierw przygotowane zostaje espresso, do którego później ekspres dolewa wrzątku. Kawa idealna!





Uwielbiam mleczne kawy i w tym aspekcie ekspres radzi sobie fantastycznie, racząc mnie idealnie kremową, mleczną pianką za sprawą WOW!Milk Effect. To możliwość regulacji poziomu spienienia mleka, dzięki której można otrzymać piankę, niczym puszysta chmurka niezależnie od rodzaju użytego mleka- nawet te roślinne zostają świetnie spienione! Dodatkowo można jeszcze wyregulować i spersonalizować każdy rodzaj naszego ulubionego napoju. System personalizacji dotyczy regulacji młynka do kawy, wyboru jej ilości, co wpływa na moc kawy. Można również ustawić pożądaną ilość wody i mleka w danym napoju. W ten sposób bez problemu mogę sobie "dopasować" kawę do każdego rodzaju kubka, a jak wiecie skorupy kocham miłością bezgraniczną i mam ich wiele. Wszystkie ulubione ustawienia zostają zapisane i potem korzystam z nich za jednym przyciśnięciem. To zdecydowanie przyspiesza mi rozkręcenie się każdego poranka, kiedy nieraz ledwo żywa stąpam do mojego źródełka mocy.




Łatwość obsługi bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Sprzęt ma duży i czytelny wyświetlacz z panelem dotykowym, na którym wszystko idealnie śmiga, a funkcja One Touch Coffee pozwala przygotować wybraną kawę za jednym dotknięciem. Całość prezentuje się elegancko i minimalistycznie, jakość i estetyka wykonania na duży plus. Sprzęt idealnie wpasuje się w nowoczesne wnętrza, ale również te bardziej klasyczne. Przygotowanie kawy to szybki i sprawny proces, a prostota czyszczenia całego systemu i dyszy spieniającej trwa ledwie kilka chwil. Niektóre elementy nadają się do mycia w zmywarce. Na uwagę zasługuje funkcja Auto Clean Milk, która czyści automatycznie dyszę spieniającą. Dzięki temu mamy zapewniony najwyższy poziom higieny. Ekspres posiada praktyczny pojemnik na mleko, który można schować do lodówki, a także specjalną rurkę, którą można pobierać mleko bezpośrednio z kartonu.




Bardzo dużą zaletą ekspresu 4Swiss Roma A10 Home jest jego cicha praca. Jak wiadomo moje poddasze nie grzeszy metrażem i sypialnia sąsiaduje bezpośrednio z kuchnią, kiedy małżonek przygotowuje sobie poranny napój mocy przed wyjściem do pracy ja mogę jeszcze spokojnie chwilę pospać- głośność, a może raczej "cichość" młynka ekspresu nie odbiera mi jeszcze chwili przyjemności w objęciach poduszki. Warto dodać, że mamy możliwość skorzystania nie tylko z kawy ziarnistej, ale również mielonej.



Bardzo mi pasuje możliwość przygotowania dwóch kaw jednocześnie oraz funkcja wrzątku i spienionego mleka- tę z kolei wielbi mój siostrzeniec i ze swojej strony mocno poleca! Młody twierdzi, że spienione kakao to jego ulubiony napój u ciotki. Mały smakosz zna się na rzeczy!
Poza tym sprzęt jest objęty gwarancją "door to door"- wówczas w razie usterki kurier odbiera sprzęt do naprawy bezpośrednio od nas, a potem również dostarcza go na koszt 4Swiss Polska.



Chwile z dobrą kawą, jak z kawiarni to luksus, który mam teraz na co dzień. Nie lubię pić kawy w biegu i na szybko. Dla mnie to zawsze rytuał, który staram się celebrować. To chwila tylko dla mnie- aromatyczny napój z aksamitną pianką, ulubiony kubek, książka i znikam, staję się niewidzialna dla świata choć przez tych kilka wyjątkowych minut...


Jeśli szukacie dobrego ekspresu, ze świetnymi parametrami technicznymi, dającego gwarancję idealnej kawy jak z kawiarni to śmiało polecam 4Swiss Roma A10 Home


Na hasło NASZEPODDASZE otrzymujecie 200 zł zniżki na jego zakup.



10.2.20

Szafki, które robią różnicę, czyli kolejne DIY w sypialni

Szafki, które robią różnicę, czyli kolejne DIY w sypialni
Cieszą mnie ostatnie zmiany w sypialni, jednak cały czas z tyłu głowy krążyła myśl o tym żeby jeszcze pokombinować ze stolikami nocnymi i bardziej dopasować je do obecnego klimatu.
Początkowo chciałam pozbyć się obecnych szafek i kupić zupełnie nowe (myślałam o tym słynnym modelu z Jysk), ale jednak duch przerabiania wziął górę i stwierdziłam, że z czarnej szafki, która stała po mojej stronie łóżka zrobię dokładnie taką, jaką potrzebuję.



Pierwsze życie owej szafki jednak wyglądało zupełnie inaczej! Należała ona do kompletu, który kupiliśmy lata temu w Agata Meble razem z łóżkiem, szafą i komodą. Był to typowy mebel w modnym wtedy odcieniu dąb sonoma. Niestety zdjęcia się nie zachowały, więc musicie wierzyć na słowo. Pierwsza przeróbka miała miejsce kilka lat temu, kiedy chciałam wprowadzić nieco bardziej surowy i industrialny klimat. Dlatego pomalowałam cały mebel na czarno, mąż zrobił stelaż zamiast dotychczasowych nóżek oraz drewniane uchwyty i cała szafka zdecydowanie zyskała na charakterze.




Jednak jakiś czas temu stwierdziłam, że ten cały loft to jednak nie do końca moje klimaty i wolę u siebie sielskie starocie, wśród których najlepiej się czuję. Stąd zrodziła się koncepcja zmiany i od razu wiedziałam w którą stronę iść. Cała przeróbka odbyła się bardzo szybko i sprawnie:
- najpierw pozbyłam się stelaża i uchwytów oraz wyszlifowałam starą farbę i zakitowałam otwory,
- następnie pomalowałam szafkę na biało,
- kupiłam w Castoramie półkę sosnową (pocięli mi ją na miejscu na dwa kawałki o potrzebnych wymiarach), a następnie zabejcowałam ją i przykręciłam- tak powstał blat mojej szafki,
- z kantówki mąż wyciął nóżki, zabejcował je i przykręcił do mebla,
- na końcu zamontowałam gałki kupione w Action za parę złotych







Moim skromnym zdaniem wyszło całkiem spoko i co najważniejsze szafki fajnie pasują do całej reszty. Koszt metamorfozy to niecałe 100 zł za oba meble, więc oprócz satysfakcji jest też spora oszczędność. Cieszę się, że teraz już cała sypialnia jest spójna. Lubię zaczynać i kończyć dzień w tym miejscu!





23.1.20

Pierwsze zmiany w nowym roku- metamorfoza sypialni

Pierwsze zmiany w nowym roku- metamorfoza sypialni
Sypialnia to istotne pomieszczenie w każdym domu.. Tym oto wydumanym stwierdzeniem zaczynam posta o niewielkiej metamorfozie naszej małej sypialni na poddaszu. Od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad tym, co zmienić w tym pomieszczeniu, aby w pełni pasowało do reszty naszych niewielkich włości. Cały czas coś mi nie grało, aż wreszcie wpadłam na pomysł żeby pobazgrać trochę tę imitację białej cegły za zagłówkiem... Zamysł był taki żeby za łóżkiem ściana przypominała starą i odrapaną... Wyszło jak widać i choć początkowo chciałam czegoś innego to jednak obecny efekt nawet mi się podoba!



Wykonanie było bardzo proste- wystarczyła beżowa, brązowa i biała farba oraz mokra gąbka. Niezwykle wyszukaną metodą "paćkania" jedną farbą na drugą powstał efekt połączenia jakby starej cegły z odrapaną ścianą. Podoba mi się taki miks, ściana została ocieplona i na tym mi zależało. Choć nie twierdzę, że w przyszłości nie wpadnie mi do głowy szalony pomysł powrotu do klasycznej bieli..




Kiedy już zapaćkałam całą cegłę i pozbyłam się jej nieudolnie zaaranżowanych resztek z sąsiedniej ściany (w sumie raczej małżonek się jej pozbył..) to zarządziłam bejcowanie łóżka! Jasne drewno totalnie mi się znudziło, więc postanowiłam je przyciemnić i nadać mu trochę charakteru wiekowego materiału. Na wymianę czekają jeszcze stoliki nocne- mam już pewien typ, ale jeszcze trochę się waham. Obecnie przy łóżku mam dwa różne mebelki- jeden to genialny łup z Biedry, a drugi to przerobiony przez nas stary stoliczek nocny z naszej pierwszej sypialni.
Jeśli śledzicie mój profil na Instagramie (KLIK) to pewnie wiecie, że łóżko wykonaliśmy sami z mężem, używając do tego zwykłych, sosnowych desek. To był strzał w dziesiątkę, bo od kilku lat jesteśmy z niego bardzo zadowoleni- wszystko idealnie się trzyma, łóżko nie tylko ładnie wygląda, ale jest też wygodne, zwłaszcza wysoki zagłówek bardzo mi pasuje podczas czytania książek.



Po tych zmianach poszłam za ciosem i postanowiłam "ocieplić" nieco ścianę pokrytą masą betonową tak, aby pasowała do tej za łóżkiem. Tutaj sprawa była trudniejsza, bo jej gabaryty znacznie różnią się od małej ścianki kolankowej, dlatego metodą prób, błędów i niezliczonej ilości poprawek po dwóch dniach wreszcie stwierdziłam, że już styknie i może być! Co więcej teraz o wiele bardziej mi się podoba i lepiej pasuje do reszty. To była DOBRA ZMIANA.
Na ścianie zawisło ponownie lustro od Giera Design, a pod nim stanęła konsola marki Kludo. Teraz poszukuję kilku rustykalnych dodatków, a także planuję żeby w tym kącie nieco się zazieleniło.



Największa zmiana to jednak likwidacja ścianki ze szprosami, za którą znajduje się nasza mikro-garderoba i zastąpienie jej przesuwnymi drzwiami z drewna. W poprzedniej ściance dla bezpieczeństwa i redukcji kosztów zamiast szkła użyliśmy pleksi, co przy szalonym kocie zupełnie nie zdało egzaminu. Ścianka często przyprawiała mnie o palpitacje serca, kiedy kot próbował przez nią przelatywać, a poza tym zbierało się na niej mnóstwo kurzu, którego ścieranie z każdego elementu trwało wieki. Drewniane drzwi znacznie bardziej pasują do wiejskiego charakteru naszego poddasza i dodały przytulności. A poza tym teraz mój artystyczny nieład w garderobie został ukryty!
Drzwi oczywiście (tak, jak te w salonie) wykonał mój przezdolny małżonek.
Już jakiś czas temu wymieniłam oświetlenie- na stoliku nocnym znajduje się złota lampa stołowa, która całkiem przyjemnie prezentuje się także jako oświetlenie sypialni, lampa wisząca także nadała naturalnego i przytulnego charakteru. Obie są z Westwing.



Jasne tekstylia, miękkie i naturalne faktury niesamowicie dodały ciepła i sielskiego charakteru. Najczęściej kupuję je w Ikea, H&M Home oraz sklepach typu Action czy Pepco.
Generalnie metamorfozę sypialni uważam za bardzo udaną. Potrzeba nam było większej przytulności, ciepłych akcentów. Teraz szukam jeszcze kilku detali i jak już je znajdę to mogę z tej komnaty przyjemności nie wychodzić aż do wiosny!


15.1.20

Farba w dłoń, czyli jak mieć nową-starą lodówkę za parę groszy

Farba w dłoń, czyli jak mieć nową-starą lodówkę za parę groszy
Wygląd mojej poprzedniej kuchni był jednym wielkim nieporozumieniem.. przyznaję pokornie, że to jeden z największych wnętrzarskich błędów jakie zdarzyło mi się popełnić. Na szczęście zdjęcia się nie zachowały- oszczędzę Wam tego kłującego w oczy widoku z nieskrywaną ulgą...
Kiedy w 2016 roku podjęliśmy decyzję o remoncie byłam już mądrzejsza i udało mi się zaplanować kuchnię na miarę moich oczekiwań i finansowych możliwości. No właśnie- finanse okazały się szybko topnieć i nie udało się wymienić wszystkich sprzętów. Dziś stwierdzam, że wyszło mi to na dobre!



Stara, wolnostojąca lodówka marki Indesit musiała z nami pozostać- na szczęście działa nadal bez szwanku, więc w sumie żal byłoby ją wyrzucać. Jednak po remoncie kuchni, kiedy zrobiło się jasno, tak po skandynawsku biało, to srebrna lodówka jakoś nie grała mi z całą resztą...
Do głowy przyszło mi, aby zwyczajnie ją okleić, ale obawiałam się, że efekt w moim wykonaniu będzie wyglądać nędznie, więc niczym Pomysłowy Dobromir wykombinowałam, że ją przemaluję!

Teraz kilka zdjęć z poprzednią wersją lodówki- niestety są wygrzebane z czeluści mojego telefonu i nie grzeszą jakością... Tutaj jeszcze kuchnia bez cegły, taka trochę "goła"..





Oczywisty powinien być wybór zwykłej farby do metalu, ale ja postanowiłam pójść o krok dalej i spróbować farby tablicowej, co by można było radośnie bazgrać po sprzęcie i dawać upust talentowi artystycznemu.. którego de facto nie posiadam za grosz! (sic)
Malowałam dawno temu- za chwilę miną 4 lata- i nie przyszło mi wtedy do głowy, aby pstryknąć foty i uwiecznić ten moment dla potomnych. Także na słowo musicie mi uwierzyć jak to wyglądało:
- na początku umyłam porządnie lodówkę i wytarłam do sucha,
- wzięłam do ręki papier ścierny- dość delikatny, o dużej granulacji, aby tylko nieznacznie zmatowić obudowę,
- po wyszlifowaniu znowu dokładnie umyłam lodówkę i odtłuściłam ją,
- zabrałam się do malowania!

Użyłam najtańszej farby tablicowej z Castoramy i małego wałka z pianki. Pamiętajcie, że malując tego typu farbą należy nałożyć więcej warstw, aby uzyskała ona odpowiednie właściwości- u mnie były to 3 solidne warstwy. Na opakowaniu farby producent podaje czas schnięcia, radzę się tym właśnie sugerować. Po pomalowaniu przykleiłam zwykłe uchwyty meblowe, bo bałam się, że farba może się zetrzeć w miejscu otwierania drzwiczek, ale zabieg ten nie był koniecznością.





Efekt mnie usatysfakcjonował- czarna lodówka dodała charakteru kuchni i pasuje zdecydowanie lepiej niż srebrna. Dodatkowym atutem jest oczywiście możliwość bazgrania kredą. Kiedy zakończy swój żywot i będziemy się musieli rozstać, postawię na sprzęt do zabudowy, ale póki co pozostajemy przy obecnym rozwiązaniu.





Na Instagramie bardzo często pytacie mnie jak sprawdza się ten pomysł w rzeczywistości i zawsze szczerze odpowiadam, że znakomicie! Serio nie mam się do czego przyczepić... Farba dobrze się trzyma, nie odchodzi, dobrze się czyści wodą i płynem do naczyń. Ślady użytkowania zostają w przypadku dotykania tłustymi paluchami- na to nie ma mocnych, ale i tu płyn do naczyń działa cuda! Pisanie kredą czy pisakiem kredowym idzie bezproblemowo, tak samo z myciem tej radosnej twórczości. Ważne, aby nie szorować ostrymi przedmiotami- to jasne, że wtedy farba zostanie zdarta. Trochę już mi się marzy spójna zabudowa z lodówką, ale póki co stara na chodzie, także jeszcze z nami pobędzie.
Jeśli chodzi Wam po głowie taka metamorfoza to szczerze zachęcam- to łatwy sposób na totalną odmianę sprzętu, z którego napewno będziecie zadowoleni.


2.1.20

2020- START!

2020- START!
Nowy rok musi być dobry. To stwierdzenie powtarzam sobie od kilku dni. Postaram się żeby 2020-ty rok wspominać tylko pozytywnie.
Ubiegły rok przyniósł wiele rozczarowań, ale też sporo satysfakcji. Rozpoczął się w stresie, od ogromnych zmian, które z perspektywy czasu okazały się dobre i bardzo potrzebne nam obojgu. To był rok stabilizacji i spokoju. Rok, w którym totalnie przewartościowałam swoje życie, spisałam konkretne cele, które nawet w większości udało mi się zrealizować.
Nie zabrakło smutków i zwątpienia, a negatywne emocje nie były mi obce, ale dzięki Mężowi dałam radę podnieść się z każdego upadku. To był Jego rok. Stwierdzam z całą pewnością, że to był nasz najlepszy wspólny czas, mimo małych kryzysów i kilku zapalnych iskier. Wsparcie i motywacja w trudnych chwilach dały mi kopa do dalszego działania i za to DZIĘKUJĘ.



Jednym z sukcesów 2019 jest choćby powrót na bloga, o którym z resztą nigdy nie zapomniałam, ale do którego w ostatnich latach nie miałam serca. To moje pierwsze, własne miejsce w sieci i z radością tu wróciłam.
Udało się poprowadzić sporo metamorfoz na poddaszu- drewniana podłoga w salonie, przesuwne drzwi, nowa kanapa sprawiły, że salon stał się przytulniejszy i bardziej wygodny. Stworzenie domowego biura dało mi przestrzeń do spokojnej pracy, a rozpoczęcie budowy tarasu przyniosło dużo radości i miłych wieczorów w najlepszym towarzystwie.
Nowy rok też przyniesie zmiany- część z nich jest już w planach, a część pewnie spontanicznie zrodzi się w mojej głowie i nie będzie chciało z niej wyskoczyć. Jedno jest pewne- ma być przytulnie, ciepło i... sielsko.





To był wspaniały rok na Instagramie- realizacja wnętrzarskiej pasji przyciągnęła dziesiątki tysięcy osób,  dlatego żegnałam ten rok z wynikiem ponad 100 tysięcy obserwujących. Z ogromną radością spotkałam się w realu z kilkoma fantastycznymi osobami, poznanymi właśnie na IG.

Nie mogę oczywiście pominąć faktu powiększenia rodziny! W czerwcu zamieszkała z nami kotka Masza i teraz już nie wyobrażamy sobie rzeczywistości bez niej.




Co było, minęło. Nowy rok rozpoczęty, plany spisane, nadzieja i wiara w to, że to będzie wyjątkowy czas- obecne!
Oprócz wnętrzarskich planów mam też ważne zadania do wykonania, nie ustaję w walce o lepsze zdrowie i wewnętrzny spokój. Chcę być tu regularnie z Wami i dla Was.

Dziękuję, że tu zaglądacie i życzę wszystkiego dobrego w nowym roku!



9.12.19

Coraz bliżej Święta... mój subiektywny prezentownik

Coraz bliżej Święta... mój subiektywny prezentownik
Święta Bożego Narodzenia to magiczny czas, w którym obdarowujemy się prezentami, choć to oczywiście dodatek, zupełnie nie najważniejszy i nie obowiązkowy. Jeszcze kilka lat temu kupowaliśmy podarki dla wszystkich osób w rodzinie, ale tak naprawdę to zawsze było dość problematyczne i pochłaniało sporo środków finansowych, dlatego jakieś 2 lata temu zdecydowaliśmy wspólnie, że obdarowujemy się wyłącznie w najbliższym gronie. Teraz jest zdecydowanie łatwiej i przyjemniej dla portfela. Cieszę się, że sama nie muszę kombinować, nakręcać machiny konsumpcjonizmu, a planując prezenty dla najbliższej rodziny mogę wybrać je w bardziej staranny sposób, stawiając na zdrowy rozsądek. Tak, czy siak i w tym roku muszę kupić kilka prezentów, a to najwyższa pora na to, by się do tego przyłożyć.
Przejrzałam zatem internety i wrzucam moje propozycje.








3 The Ordinary Tonik z kwasem

4 Home&You Kubek



7 H&M Torebka








3 Philips Golarka

4 H&M Duży szal

5 Daniel Wellington Zegarek

6 Empik Książka




1 Happy Socks Skarpetki

2 Alhambra Gitara klasyczna

3 Parkside Wiertarko-wkrętarka

4 The Body Shop Zestaw do pielęgnacji brody

5 Wittchen Rękawiczki





2 Kat von D Szminka do ust

3 Biotherm Pianka do golenia

4 Canon Obiektyw 


6 Minimalife Kalendarz

7 H&M Pasek




1 Smallstuff Wózek wiklinowy


3 Plan Toys Klocki drewniane

4 Tania Książka.pl Animalium

5 Maileg Drewniany domek

6 Lego Klocki



A teraz moja osobista lista życzeń!



1 Semilac Lampa LED

2 Lancome Woda perfumowana

3 Empik Książka

4 Ceramika Bolesławiec Kubek

5 Znak Książka

6 Feiyutech Gimbal









Copyright © 2016 Nasze Poddasze , Blogger